Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński

RAJD KATYŃSKI

IMG 2822 

Przecież i ja – z i e m i   t y l e   m a m,

I l e   j e j   s t o p a   m a   p o k r y w a,

D o   p o k ą d   i d ę!...

Cyprian Kamil Norwid "Pielgrzym"

 

 

Katyński rajd - spotkanie: my-motocykliści i Oni-Bohaterowie. Dzieli nas mniej niż wiek i przestrzeń tysiąca kilometrów, łączy miłość do Ojczyzny, odwaga i spełniana powinność. Co roku wyruszamy zatem na spotkanie mając za nic czas i przestrzeń. Bo tam w głębi lasu spotkamy się z ciągle żywą miłością Ojczyzny, staniemy serce przy sercu aby spełnić powinność pamięci i hołdu wobec Tych którzy spełnili powinność względem nas kładąc na szali swoje życie. Czym wobec takiego poświęcenia jest nasz skromny wysiłek? Jedynie kroplą potu, pośród tysięcy ostatnich kropli krwi wypływając z tysięcy przestrzelonych serc. W Katyniu i podcharkowskich Piatichatkach, w Miednoje i Kuropatach, w dziesiątkach miejsc, gdzie w ziemię wsiąkała krew Polaków mamy świadomość, że "ta ziemia do Polski należy", że jest święta. Bo krew przelana została na służbie, z miłości – „Świętej miłości kochanej Ojczyzny" jak pisał Poeta.

03 DS Msza w BykowniCzy zatem „Rajd Katyński" jest pielgrzymką? Według mnie tak. Stajemy w miejscach świętych - tam poświęcili życie ci, którzy teraz w tej ziemi spoczywają. Oni tak wypełnili Przykazanie Miłości: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich" (J 15,13). Przyjęli śmierć bo nie godzili się na życie w niewoli. Niewoli ciała i ducha, w świecie gdzie ideologia walki i śmierci przeciwstawiona została prawdom wiary w Boga, który jest miłością. Oni poświęcili swoje życie abyśmy po latach mogli usłyszeć słowa Polaka: "A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu. Jedni - przeciw drugim. I nigdy "brzemię" dźwigane przez człowieka samotnie. Bez pomocy drugich. Nie może być walka silniejsza nad solidarność".

Msza w. w KatyniuStając w tych świętych miejscach sami stajemy się lepsi. Mając taki wzór bohaterstwa i poświęcenia nie jesteśmy już tacy jak przedtem. Te miejsca nas przenikają i pozostawiają ślad. Aby głębiej wniknąć w tajemnicę wolności okupionej krwią męczenników, wszędzie tam gdzie spoczywają ciała ofiar komunistycznych zbrodni uczestniczymy w misterium Eucharystii. Bogu oddajemy naszą historię, codzienność i dni nadchodzące. Czynimy to osobiście - świadomi swoich ułomności, które w pielgrzymim trudzie stają się nad wyraz widoczne (i często uciążliwe), ale także mając świadomość wspólnoty z naszymi Rodakami, braćmi i siostrami w wierze. Panu historii oddajemy siebie samych i Ojczyznę naszą. Czynimy to w pełnej wolności - nikogo nie przymuszając, ale kierując się potrzebą serc. Bo dla nas - uczestników rajdu, triada "Bóg, Honor, Ojczyzna" to coś więcej niż tylko pustobrzmiący frazes.

O. Marek Kiedrowicz, kapelan IX, X i XII MMRK