Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński

I MIĘDZYNARODOWY MOTOCYKLOWY RAJD KATYŃSKI USA

W dniu 24 sierpnia 2013 roku sprzed pomnika Tadeusza Kościuszki w Chicago wyruszył I Międzynarodowy Rajd Katynski-USA.
Pojechaliśmy śladami pomników katyńskich, które stoją na ziemi amerykanskiej i kanadyjskiej. Złożyliśmy kwiaty, zapaliliśmy ognie, pochyliliśmy głowy w hołdzie
tym pomordowanym, których groby znamy jak i tym których kości porozrzucane są na terenach Golgoty Wschodu i Zachodu.
Ten nasz I-szy Rajd poświecony był szczególnie ofarom nieludzkich zbrodni na Wołyniu, zbrodni ludobójstwa, zbrodni bez sądu i kary.

 

''bo polskiej krwi zbyt wiele płyneło przez wieki
i zbyt czesto polską kartą zdrajcy z sobą grali
byśmy dzisiaj spokojnie patrzyli na trumny
i nad kolejną mogilą bez rozpaczy stali...''
 
To nasz współczesny wieszcz --- Kazimierz Jozef Wegrzyn.
 
 
Serdecznie zapraszamy - jedź z Nami.
Jacek Kawczynski
Stowarzyszenie Rajd Katyński
Pamieć i Tozsamość
 
RESZTA INFORMACJI NA PLAKACIE    << POBIERZ  >>
 

Relacja z przebiegu I Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego w USA

„Jestem jak żołnierz na wszystko gotowy

I jak w Ojczyźnie, tak i w obcym kraju

Czuwam i strzegę skarbu polskiej mowy,

Polskiego ducha, polskiego zwyczaju...”

Wszystko zaczęło się w sobotę, 24 sierpnia 2013 roku, pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki w Chicago. Tam złożyliśmy biało-czerwoną wiązankę kwiatów z szarfą „Kocham Polskę – i Ty Ją kochaj”.

Następnie zaśpiewaliśmy wszystkie cztery zwrotki hymnu Polski oraz całą pieśń „Polonez Kościuszki”. Mijający nas ludzie z zainteresowaniem przyglądali się naszej uroczystości, w czasie której rozdawaliśmy także ulotki informacyjne z mapką i opisem zdjęć.

Wyruszyliśmy punktualnie o godz. 10.00 w kierunku Orchard Lake w stanie Michigan. Dojechaliśmy tam po kilku godzinach. W Orchard Lake udaliśmy się prosto pod tablicę katyńską i znajdującą się obok niej tablicę oddającą hołd ofiarom katastrofy smoleńskiej oraz śp. prałatowi Zdzisławowi Peszkowskiemu.

Ten wspaniały kapłan przez wiele lat przebywał w tym centrum polonijnym. Stanęliśmy w milczeniu i zadumie. Zapaliliśmy ognik, pochyliliśmy głowy i zmówiliśmy modlitwę. Po chwili podjechał do nas pan Józef opiekujący się całym ośrodkiem. Poprosił nas o wspólne zdjęcie i zaprosił na wieczorne spotkanie z dopiero co przybyłymi klerykami z Polski. Była to grupa około 30 księży, co oznacza, że wiadomość o naszym rajdzie rozejdzie się jeszcze dalej.

Kolejny dzień I Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego w USA rozpoczęliśmy Mszą św. i udaliśmy się w drogę do Toronto w Kanadzie. Na granicy amerykańsko-kanadyjskiej strażnicy chcieli przeprowadzić nam kontrolę, ale odprawa nie trwała długo, a funkcjonariuszom wręczyliśmy ulotki.

Kiedy dotarliśmy do Toronto, wszystko na nas czekało. Były biało-czerwone flagi, kwiaty, motocykliści, wspólny śpiew i ogromne wzruszenie. Dziękuję Małgosi za organizację tego wszystkiego, za pyszną zupę i tak wspaniałe przyjęcie.

Złożyliśmy kwiaty pod Pomnikiem Katyńskim, tablicą smoleńską oraz tablicą ku czci Sybiraków. Odśpiewaliśmy tam hymn narodowy i zmówiliśmy krótką modlitwę. Następnie udaliśmy się do ośrodka SWAP, który miło nas zaskoczył. Ośrodek jest bardzo ładny. Znajduje się tam aleja dębów posadzonych w hołdzie ofiarom Katynia. Jest także pomnik upamiętniający bitwę pod Monte Cassino. Odwiedzinom w ośrodku towarzyszyła bardzo miła atmosfera. Kolejnym miejscem, do którego dotarliśmy, była tablica smoleńska.

Noc była dla nas dość krótka. W deszczu podjechaliśmy pod maleńki cmentarz wojskowy w Niagara on the Lake. Tutaj w latach 1913-1914 przebywali przyszli żołnierze Błękitnej Armii – hallerczycy. Tu znajduje 25 grobów i krzyż ku czci gen. Hallera. Ponad 22 tys. osób wyjechało walczyć o Polskę. Trzech z nich zginęło w Katyniu. Tablicę i dęby upamiętniające ich mieszczą się właśnie w odwiedzonym przez nas dzień wcześniej ośrodku SWAP. Odwiedzając groby na cmentarzu wojskowym, zmówiliśmy modlitwę, zapaliliśmy znicze. Był też czas na chwilę zadumy.

Wieczorem dotarliśmy do Amerykańskiej Częstochowy – serca Polonii. Powitał nas ojciec Bartłomiej. Zjedliśmy wspólnie posiłek, mieliśmy chwilę oddechu i udaliśmy się pod pomnik autorstwa Andrzeja Pityńskiego. Pomnik „Mściciel”, nazywany też polskim husarzem. Przedstawia on przyklękającego rycerza w pełnej zbroi z husarskim skrzydłem u ramion. Ów rycerz wsparty jest na mieczu w symbolicznym geście przysięgi składanej na wierność Ojczyźnie.

Razem z o. Bartłomiejem zapaliliśmy znicz i złożyliśmy kwiaty. Również tam odmówiliśmy modlitwę. Następnie udaliśmy się na pobliski cmentarz i do pierwszej kaplicy. Wzięliśmy udział we Mszy św. połączonej z Apelem Jasnogórskim. Patrząc na naszą dwójkę (Janek i ja), o. Bartłomiej nawiązał do działalności Pana Jezusa wysyłającego Apostołów. „Pan Jezus wysyłał po dwóch Apostołów, was też jest dwóch, więc w przyszłości sukces pewny” – powiedział kapłan. Po Eucharystii mieliśmy czas m.in. na zwierzanie. Nocowaliśmy w Domu Pielgrzyma. Rano czekała na nas miła niespodzianka. W lodowce znaleźliśmy kanapki wraz z karteczką „Rajd Katyński – smacznego”. Bóg zapłać, ojcze Bartłomieju – Boży Człowieku.

Przed nami kolejne kilometry. Z Amerykańskiej Częstochowy udawaliśmy się bowiem do Jersey City pod Pomnik Katyński. Jest to rzeźba przedstawiająca polskiego oficera w ułańskim mundurze i rogatywce. Ręce ma on związane, a w plecy ma wbity bagnet. Początkowo miejscowa policja zabroniła nam podjechać pod pomnik. Jednak po chwili policjant podszedł do nas i sam zaproponował, abyśmy podjechali pod pomnik motocyklami. Podarowałem mu ulotkę i znaczek z rozpoczęcia sezonu motocyklowego. Funkcjonariusz przeczytał ją, przejrzał zdjęcia i z aprobatą pokiwał głową.

Następny etap – Baltimore. Podjechaliśmy pod restaurację, gdzie już czekali na nas inni motocykliści: Magda, Arek, Artur, a za chwilę dojechał do nas pastor Andrzej Bieganowski. Całą grupą pojechaliśmy pod kolejny monument autorstwa Andrzeja Pityńskiego – „Płomień Wolności – Katyń”. Jest on poświęcony bohaterom polskiej historii ze szczególnym uwzględnieniem ofiar Katynia, których symbolem są figury oficerów ze skrępowanymi rękoma. Widzimy też postacie Bolesława Chrobrego, Władysława Warneńczyka i Jana III Sobieskiego. Są także Zawisza Czarny, Kazimierz Pułaski i Tadeusz Kościuszko. Ponadto dostrzegłem także postać kobiety.

To Janina Lewandowska – jedyna kobieta zamordowana w dniu swoich urodzin w Katyniu. Była ona córką gen. Józefa Dowbor-Muśnickiego. Miałem zaszczyt wraz z kilkoma kolegami uczestniczyć w pogrzebie czaszki naszej bohaterskiej lotniczki. odbyło się to w Lusowie 4 listopada 2005 roku. Młodszą siostrę Lewandowskiej zamordowano w Palmirach – kilka tygodni po zamordowaniu bohaterskiej Janiny.

Pod pomnikiem obecna była grupa Polaków, którzy przyszli z flagami, kwiatami i uśmiechem. Tradycyjnie już złożyliśmy wieńce, odśpiewaliśmy polski hymn i udaliśmy się na spotkanie z Polonią do miejscowego kościoła.

Wśród witających nas dostrzegłem profesora Kazimierza Nowaczyka, który zaangażował się w badania szczątków samolotu Tu-154M, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku. Korzystając z okazji, wręczyłem profesorowi medal Piety Smoleńskiej zaprojektowany przez Piotra Suchodolskiego z Krakowa. Wcześniej taki sam medal wręczyłem ojcu Bartłomiejowi, zaś trzeci podarowałem profesorowi Wiesławowi Biniendzie w Akron. Wracając na chwilę do spotkania, to muszę zaznaczyć, że było ono pełne entuzjazmu. Zadawano nam wiele pytań. Wiele radości sprawiły przywiezione przez nas koszulki rajdowe z mapką naszej trasy.

Następnie Magda i Arek zaprosili nas do Germantown, gdzie spędziliśmy resztę wieczoru i nocleg.

Następnego dnia w strugach deszczu dotarliśmy do Akron, gdzie pracuje prof. Wiesław Binienda. Naukowiec pokazał nam swoje laboratorium. Krótko objaśnił swoje badania związane z lotem tupolewa do Smoleńska w 2010 roku. Z laboratorium pojechaliśmy do domu profesora, gdzie był czas na rozmowę z nim i jego małżonką panią Marią Szonert. W domu państwa Biniendów mieliśmy okazję nocować.

Następnego dnia rano wyruszyliśmy po śniadaniu w ostatni etap naszej drogi, czyli pod pomnik w Niles mieszczącego się obok Chicago. Przywitali nas tam rodacy, którzy przybyli z flagami i napisami. Zaśpiewano nam „Sto lat”. Obecna była także Ania Wójtowicz. Córka pomysłodawcy i twórcy Pomnika Katyńskiego w Chicago – Wojciecha Seweryna, który tragicznie zginął nad Smoleńskiem w kwietniu 2010 roku. Pod pomnikiem złożyliśmy kwiaty, zapaliliśmy znicze. Był czas na kilka przemówień i krótką relację z rajdu.

Ogłaszam zakończenie I Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego i zapraszam na przyszły rok.

Pragnę serdecznie podziękować wszystkim za pomoc i dobre słowo. Towarzyszowi rajdowemu Jankowi Rogoz z klubu Highlander za wzorowe zachowanie i pilotowanie.

Te pomniki i monumenty wołają do nas (kamienie wołać będą) i proszą o pamięć o tych, których kości porozrzucane są na terenach Golgoty Wschodu, ale i Zachodu. Wołają też o zachowanie naszej tożsamości i pamięci o naszych zwycięstwach na licznych polach bitewnych.

Na koniec prośba do wszystkich – śpiewajmy wszystkie cztery zwrotki naszego hymnu narodowego. Woźmy ze sobą biało-czerwone proporce i nie zapominajmy o napisie, który widnieje na naszych motocyklowych bluzach — „KOCHAM POLSKĘ I TY JĄ KOCHAJ”.

Jacek Kawczyński, współpraca Izabela Kozłowska /tekst Nasz Dziennik.pl/